Przejdź do głównej zawartości

Swimrun Wióry 2018


Sobota, 25 sierpnia 2018 godzina 3 nad ranem. Ruszamy z Warszawy , kierunek – Wióry. Start na długim dystansie podczas zawodów Swimrun Wióry. Przed nami jakieś 2h podróży i czas żeby psychiczne się nastawić na to co nas czeka. A w planach jakieś 5-6h wysiłku – bieganie i pływanie na zmianę.

Według rozpiski organizatorów Goswimrum.pl miałobyć 5,5km pływania i jakieś 26km biegania. Patrząc na te cyferki to trzeba już jako tako pływać i na pewno dobrze biegać. Z Tomkiem jak to ostatnio bywa ponownie pojechaliśmy nie przygotowani biegowo,  pływacko nie baliśmy się niczego. Zarówno jeden jak i drugi z nas bez problemu robi ponad 3km ciągiem poniżej godziny (Tomek pewnie poniżej 50min). Miałem więc w teamie (bo zawody swimrunowe rozgrywane są w parach, czasami zdarzają się indywidualne jak w naszym debiucie w Stężycy) „motorówkę”, która miała mnie ciągnąć podczas odcinków w wodzie.



Na miejsce startu dojechaliśmy kilka minut po 5, odebraliśmy pakiety i poszliśmy jeszcze chwilę odpocząc w aucie. Przebraliśmy się i jakieś 15-20min przed startem pojawiliśmy się w okolicy start-meta.

Godzina 7 i ogień. Pogoda dla nas idealna, jakieś 16-17 stopni, zero słońca.
Pierwszy odcinek to bieg – 4km, początkowo w dół, gdzie nawet jak na nasze braki biegowe lecieliśmy lekko poniżej 4:40/km. Skręt w prawo w las i się zaczyna. Długi podbieg lub jak w naszym wykonaniu, ale też i innych ekip podejście. Lekkie wypłaszczenie i znowu bieg. Ostatnia część to oczywiście zbieg prosto do wody. Wskakujemy i płyniemy. Przed nami ponad 800m. Wybiegamy z wody, okularki na szyję, przypinamy „łapki” do pasa i lecimy dalej. Tym razem troszkę krócej, jakoś ponad 700m biegu i znowu woda. Tak naprawdę ledwo ją poczuliśmy, bo to tylko 100m i znowu długi bieg. Drugi odcinek 4km. Trzeba było rozpiąć piankę żeby się nie przegrzać. Najważniejsze to dotrzeć do drugiego punktu na którym był tzw. „cut off”. Musieliśmy się zmieścić w 2h20m. Dotarliśmy w jakieś 1h48m. Później już zaczęła się cała zabawa. Pierwszy z dwóch kilometrowych odcinków pływackich. Im dłuższy odcinek pływacki tym lepiej dla nas. Potrafiliśmy odrobić naprawdę spore straty w wodzie. Jako, że byłem holowany przez Tomka to z pływania pamiętam tylko widok jasno zielonej linki, która nas łączyła.


Trasa prowadziła drogami nad zalewem, czasami przez krzaki, trawy, pola, bruzdami pomiędzy polami, po zalanych trawach nad wodą, jakimiś wąwozami, trochę wspinaczki, sporo stromych zbiegów. Nawierzchnia co chwilę się zmieniała i o ile Tomek bez problemu leciał w swoich nowych „laczkach” o tyle jak w swoich startówkach na płaskiej podeszwie jeździłem momentami jak na łyżwach (to jest element do poprawy z mojej strony).


Zawody ukończyliśmy na 13 pozycji na 22 zespoły. Czas 5h9m41s. Będzie co poprawić przy kolejnej edycji. W przypadku swimrunu jest podział na 3 kategorie: mężczyźni, kobiety, mix. Nie ma kategorii open, ani wiekowych. Pełne wyniki z obydwu dystansów macie poniżej.


Z tego miejsca chciałbym bardzo podziękować organizatorom, bo zrobili naprawdę MEGA imprezę, którą na pewno będziemy polecać innym. Jeżeli umiesz pływać i biegasz to nawet się nie zastanawiaj, rzucaj triathlon i przerzuć się na swimrun. Jeżeli nie umiesz jeszcze pływać, to masz teraz czas, aby nauczyć się i może już w przyszłym roku spróbować swoich sił na jakimś krótkim dystansie.

https://www.facebook.com/goswimrunpl/

My teraz z bananami na twarzach cieszymy się, że udało się ukończyć zawody z nawet nie najgorszym czasem i powoli myślimy co dalej. Na pewno wracamy za rok, tym razem przygotowani i walczymy.


A i na koniec chciałbym bardzo podziękować firmie Dare2Tri za udostępnienie mi swojej pianki na treningi i zawody. Sprawdziła się idealnie i śmiało mogę polecić ją każdemu. Na dniach napiszę więcej o samej piance. Jeszcze raz wielkie dzięki.

Kilka galerii z zawodów:
Galeria 1 - by goswimrun.pl
Galeria 2 - by Patryk Ptak
Galeria 3 - by Biegam życie

Relacji video by KARTOFLISKA



Co to jest swimrun? (cyt. z goswimrun.pl)

„Swimrun to ekstremalnie ciężki biegowo-pływacki wyścig z punktu A do punktu B, lądem i wodą, przez jeziora, morza, skały, mokradła, lasy, na własnych nogach i tylko z tym co mamy na sobie. Swimrun to najprostsza i najbardziej naturalna forma pokonywania przestrzeni. Upraszczając można powiedzieć, że swimrun to połączenie biegu przełajowego i pływania na wodach otwartych.„ więcej tutaj >>

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ursus Biega - wygraj pakiet startowy

Wraz z organizatorami biegu "Ursus Biega" mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie, gdzie zwycięzca otrzyma pakiet startowy na tegoroczną edycją imprezy. 24 kwietnia o godz. 13:00 startuję w 33 Biegu Ulicznym Memoriał Winanda Osińskiego w Szczecinku (10km). Waszym zadaniem będzie wytypowanie czasu jaki osiągnę na mecie.  Wygrywa osoba, która poda w komentarzu pod postem na Facebooku   wynik najbliższy prawdy. Czas na wpisywanie swoich typów macie do startu biegu (24/04/2016 godz.13:00). Powodzenia :) ściągawka: życiówka z zawodów na 10km - 45:50 (Bieg Niepodległości 2015) pierwsze 10km podczas 11.PZU Półmaratonu Warszawskiego - 42:32 10km pokonane ma treningu "steady run" - 42:16 trasa 33 Bieg Uliczny Memoriał Winanda Osińskiego profil trasy

Dlaczego biegam, a nie chudnę? TOP 10 powodów, przez które waga stoi w miejscu (albo rośnie!)

 To jedna z najczęstszych frustracji nowych biegaczy: „Biegam trzy razy w tygodniu, pot leje się strumieniami, a waga ani drgnie! Co robię źle?” Jeśli to brzmi znajomo — spokojnie, nie jesteś wyjątkiem. Prawda jest taka, że bieganie samo w sobie nie gwarantuje odchudzania , a niektóre nawyki mogą wręcz sabotować Twoje wysiłki, nawet jeśli regularnie wychodzisz na trening. Ten wpis szczegółowo wyjaśnia 10 najczęstszych powodów, przez które biegacze nie chudną , oraz dokładnie pokazuje, co robić, by zmienić ten stan rzeczy. 1. Jesz więcej, bo „zasłużyłeś po treningu” To absolutnie najczęstszy powód. Po biegu czujesz, że możesz pozwolić sobie na: pizzę, słodycze, piwo, fast food, porcję „trochę większą niż zwykle”. Psychologia tego zjawiska jest prosta: Robisz coś wymagającego → czujesz się super → nagradzasz się jedzeniem. Niestety, to zabija efekty. Przykład: Spalasz 400–500 kcal podczas 5 km. Pizza lub baton to 600–1000 kcal. Bilans wychodzi… dodatni....