Wiele osób zaczyna bieganie bardzo podobnie. Przychodzi moment, w którym pojawia się myśl: „muszę coś ze sobą zrobić”. Kondycja słabsza, kilka kilogramów więcej, mniej energii, gorszy sen, stres, zmęczenie i poczucie, że ciało coraz częściej mówi: „halo, czas się ruszyć”. No więc kupujesz buty, zakładasz sportowe ubrania, wychodzisz z domu i… próbujesz przebiec kilka kilometrów od razu. Po pięciu minutach brakuje powietrza. Po treningu bolą nogi. Następnego dnia schody stają się przeciwnikiem. Po tygodniu pojawia się zniechęcenie. Po trzech tygodniach bieganie znika z planu dnia. Brzmi znajomo? Problem nie polega na tym, że bieganie nie jest dla Ciebie. Problem często polega na tym, że zaczynasz za szybko, za mocno i bez planu. Bieganie od zera nie powinno zaczynać się od ciągłego biegu Największy błąd początkujących biegaczy to przekonanie, że skoro „idę biegać”, to muszę cały czas biec. Tymczasem dla wielu osób najlepszym początkiem są marszobiegi. Marszobieg to połączenie spokojnego...