Przejdź do głównej zawartości

33. Bieg Uliczny Memoriał Winanda Osińskiego

33. Bieg Uliczny Memoriał Winanda Osińskiego już za mną. Przywożę że Szczecinka piękny medal i nową życiówkę.
opady śniegu na 1h przed startem

Niedziela (24/04/2016) godz. 12:30 - 30min do startu. Jestem już na w okolicach startu, nerwowo szukam depozytu, spotykam znajomego (Marcin fajnie było Cię widzieć), który był lepiej zorientowany niż ja. Szybko zdjąłem z siebie dresy, zostawiłem graty i pobiegłem na rozgrzewkę. Wiedziałem, że wystarczy mi jakieś 10-12km spokojnego bieganie, trochę wymachów, aby rozgrzać ręce, kilka krótkich przebieżek i rozciąganie. Spojrzałem na zegarek, mam jeszcze 7min, więc już truchtem w okolicę startu. Jeszcze kilka słów z rodziną i czekało mnie lekkie przepychanie się na początek stawki.



Stanąłem w 5-6 rzędzie, choć gdy spoglądałem na osoby obok to nie wyglądały one jakby miały biec tak jak ja, czyli na 40min. No nic, zostaję już tu. Start jest lekko pod górkę, zaraz wszystko się rozciąganie. Im bliżej było wystrzału startera tym bardziej nasilał się we mnie stres związany z biegiem (chyba jeszcze większy niż przed Półmaratonem Warszawskim).

Odliczanie. 10, 9, 8...2, 1, strzał. Poszli. Nie myliłem się, wszystko od razu się rozciągnęło, kilka osób o prawda musiałem minąć slalomem, ale tempo było dobre. Nawet za dobre, bo zegarek wskazywał 3:40/km - co lepsze, wcale mi to nie przeszkadzało. Myślałem, że mnie zaraz odetnie, a tu nic. Mając jednak na uwadze, że to pierwszy km i nie ma co tak odpalić, starałem się odrobinę zwolnić, nie dać się ponieść tłumowi. Cały czas szukałem wzrokiem osoby, pod którą mógłbym się podłączyć, niestety co dobiegałem do jakiejś grupy to po paru sekundach ją mijałem. Pierwszy km w 3:54.

Na drugim kilometrze miałem już serdecznie dość, zaczynało się - wiejący wiatr i brak osoby za którą można było się schować dawało mi się we znaki.

Czwarty kilometr - znalazłem kompana z którym na zmianę sobie uciekaliśmy przez drugą część trasy (każdy z nas miał chyba w innym momencie kryzysy).

Piąty km to długa prosta wzdłuż jeziora zakończona podbiegiem, który rozpoczynał drugą, ostatnią pętle. Na pomiarze czasu na 5,1km miałem 20m:54s. Po tej górce myślałem o tym, aby zwolnić, odpuścić i nawet już niby to robiłem, gdy po 200-300m spojrzałem na zegarek, a tempo nie spadało. Chwilowy kryzys minął. Biegnę dalej.

profil trasy z mojego Garmina

Kolejny zakręt i zbiegamy przy kościele. Rozpoczął się 8km, a tu nagle jak za dotknięciem zaczarowane różdżki wszystko co mnie bolało przestało i nagle poczułem zastrzyk energii. Minąłem spokojnie kilka osób. Cały czas "znajomy" z 4km gdzieś czujnie biegł za mną.

Doszedł do mnie na 9km, ale nie przejmowałem się tym, wiedziałem, że mam jeszcze zapas sił, oby tylko nie zacząć za wcześnie. Przed nami jakieś 50m biegły dwie osoby, które obrałem sobie za cel na ten ostatni odcinek trasy. Minęliśmy tabliczkę z 9km, wpadamy na rondo i od razu w prawo. Wbiegłem pierwszy i to był moment gdzie postanowiłem już lekko przyspieszyć. Jeszcze bez szaleństw. Sprawdzimy czy się utrzyma. Lekko odwracam się po chwili i biegnę już sam. Zbliżam się powoli do dwójki przede mną. Jeden z nich odskakuje i już wiem, że złapać mogę tylko jednego.



Końcówka była trochę kręta, wybiegamy na murawę stadionu u tutaj już był ogień. Przeciwnik zobaczył mnie tuż za sobą i także odpalił. Wbiegł minimalnie przede mną.



Na zegarku czas 40:29 :) mega :) jeszcze pół roku temu mógłbym pomarzyć o takim wyniku (w listopadzie 2015 roku nabiegałem 45:50 i do niedzieli godziny 13:41 była to moja życiówka). Oficjalny czas jest o 2s lepszy :) Szczecinek zdobyty, super bieg, super czas, ale niedosyt pozostaje, było tak blisko trójki z przodu. No nic, mam motywację, aby złamać te 40min – może już tak z przytupem :) zobaczymy, teraz przede mną starty na 5km – pierwszy już 3 maja :)

a takie cudo dostałem po biegu :)

Komentarze

  1. LO matko, jak w ciągu pół roku poprawiłem czas o prawie 6 minut???!! PS gratulacje:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ursus Biega - wygraj pakiet startowy

Wraz z organizatorami biegu "Ursus Biega" mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie, gdzie zwycięzca otrzyma pakiet startowy na tegoroczną edycją imprezy. 24 kwietnia o godz. 13:00 startuję w 33 Biegu Ulicznym Memoriał Winanda Osińskiego w Szczecinku (10km). Waszym zadaniem będzie wytypowanie czasu jaki osiągnę na mecie.  Wygrywa osoba, która poda w komentarzu pod postem na Facebooku   wynik najbliższy prawdy. Czas na wpisywanie swoich typów macie do startu biegu (24/04/2016 godz.13:00). Powodzenia :) ściągawka: życiówka z zawodów na 10km - 45:50 (Bieg Niepodległości 2015) pierwsze 10km podczas 11.PZU Półmaratonu Warszawskiego - 42:32 10km pokonane ma treningu "steady run" - 42:16 trasa 33 Bieg Uliczny Memoriał Winanda Osińskiego profil trasy

Dlaczego biegam, a nie chudnę? TOP 10 powodów, przez które waga stoi w miejscu (albo rośnie!)

 To jedna z najczęstszych frustracji nowych biegaczy: „Biegam trzy razy w tygodniu, pot leje się strumieniami, a waga ani drgnie! Co robię źle?” Jeśli to brzmi znajomo — spokojnie, nie jesteś wyjątkiem. Prawda jest taka, że bieganie samo w sobie nie gwarantuje odchudzania , a niektóre nawyki mogą wręcz sabotować Twoje wysiłki, nawet jeśli regularnie wychodzisz na trening. Ten wpis szczegółowo wyjaśnia 10 najczęstszych powodów, przez które biegacze nie chudną , oraz dokładnie pokazuje, co robić, by zmienić ten stan rzeczy. 1. Jesz więcej, bo „zasłużyłeś po treningu” To absolutnie najczęstszy powód. Po biegu czujesz, że możesz pozwolić sobie na: pizzę, słodycze, piwo, fast food, porcję „trochę większą niż zwykle”. Psychologia tego zjawiska jest prosta: Robisz coś wymagającego → czujesz się super → nagradzasz się jedzeniem. Niestety, to zabija efekty. Przykład: Spalasz 400–500 kcal podczas 5 km. Pizza lub baton to 600–1000 kcal. Bilans wychodzi… dodatni....