Przejdź do głównej zawartości

Debiut w towerrunning

15 marca 2014 roku zadebiutowałem w dyscyplinie zwanej towerrunning. Był to Bieg na szczyt Rondo1 - 38 pięter, 836 schodów, 142m przewyższenia. 

Startowełem z nr 143, kilka numerów wcześniej biegł mój znajomy, przez kilka pięter miałem zamiar go gonić, ale o tym dalej. 

Na miejscu byłem jakieś pół godziny przed swoim startem. Odebrałem pakiet startowy, przebrałem się przysłuchując się strategiom innych startujących. Mój plan był prosty, biec spokojnie, najdłużej jak się da, a później szybko wchodzić. 

Na ok.15min przed startem zostawiłem rzeczy w depozycie, szybka toaleta, rozgrzewka i stajemy na starcie. 

Zawodnicy byli puszczani co 15 sekund. Przyszedł czas na mnie, wiedziałem, że nie mogę zacząć zbyt szybko żeby nie paść. 

Niestety, odczułem ostatni brak biegania, pobyt w szpitalu i ostatnio trzymające mnie osłabienie  i wbiegałem tylko do 8 piętra, wyprzedził mnie jeden zawodnik, ale jak się okazało, tylko na chwilę. Mianowicie gdy minął 10 piętro stanął i odpoczywał - widać jego celem była nagroda od Reeboka, który ufundował nagrody, bodajże dla 3 najszybszych osób na 10 piętrze. 

Dalsza część biegu przebiegła już szybko, nawet się nie zorientowałem gdy byłem już na 30 piętrze. 

Bardzo dziwne uczucie towarzyszy wybiegnięciu już na płaski odcinek przed metą, wielu osobom uginały się nogi. 

Na koniec, gdy już siedziałem na górze razem z kolegą udzieliłem jeszcze szybkiego wywiadu dla Superstacji :)

Powiem Wam, że dawno nie czułem takiego pieczenia w udach - ostatni raz we wrześniu podczas wędrówek górskich :)

Bieg ukończyłem z czasem 7m:05s zajmując 287 miejsce na 416 sklasyfikowanych osób. 

Czy miałem kryzys? Nie, ale powiem Wam, że gdy przestajesz wbiegać docierasz na górę już tylko głową, to jest walka z samym sobą, nie z schodami. 

Czy wystartuje w biegu za rok? Jeżeli nie zapomnę o zapisach i zdarzę to zrobić to jak najbardziej tak. 

Czy polecam start w tej imprezie? TAK!!! Gorąco polecam :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ursus Biega - wygraj pakiet startowy

Wraz z organizatorami biegu "Ursus Biega" mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie, gdzie zwycięzca otrzyma pakiet startowy na tegoroczną edycją imprezy. 24 kwietnia o godz. 13:00 startuję w 33 Biegu Ulicznym Memoriał Winanda Osińskiego w Szczecinku (10km). Waszym zadaniem będzie wytypowanie czasu jaki osiągnę na mecie.  Wygrywa osoba, która poda w komentarzu pod postem na Facebooku   wynik najbliższy prawdy. Czas na wpisywanie swoich typów macie do startu biegu (24/04/2016 godz.13:00). Powodzenia :) ściągawka: życiówka z zawodów na 10km - 45:50 (Bieg Niepodległości 2015) pierwsze 10km podczas 11.PZU Półmaratonu Warszawskiego - 42:32 10km pokonane ma treningu "steady run" - 42:16 trasa 33 Bieg Uliczny Memoriał Winanda Osińskiego profil trasy

Dlaczego biegam, a nie chudnę? TOP 10 powodów, przez które waga stoi w miejscu (albo rośnie!)

 To jedna z najczęstszych frustracji nowych biegaczy: „Biegam trzy razy w tygodniu, pot leje się strumieniami, a waga ani drgnie! Co robię źle?” Jeśli to brzmi znajomo — spokojnie, nie jesteś wyjątkiem. Prawda jest taka, że bieganie samo w sobie nie gwarantuje odchudzania , a niektóre nawyki mogą wręcz sabotować Twoje wysiłki, nawet jeśli regularnie wychodzisz na trening. Ten wpis szczegółowo wyjaśnia 10 najczęstszych powodów, przez które biegacze nie chudną , oraz dokładnie pokazuje, co robić, by zmienić ten stan rzeczy. 1. Jesz więcej, bo „zasłużyłeś po treningu” To absolutnie najczęstszy powód. Po biegu czujesz, że możesz pozwolić sobie na: pizzę, słodycze, piwo, fast food, porcję „trochę większą niż zwykle”. Psychologia tego zjawiska jest prosta: Robisz coś wymagającego → czujesz się super → nagradzasz się jedzeniem. Niestety, to zabija efekty. Przykład: Spalasz 400–500 kcal podczas 5 km. Pizza lub baton to 600–1000 kcal. Bilans wychodzi… dodatni....