Przejdź do głównej zawartości

Październik - Listopad - krótkie podsumowanie

Mamy już koniec listopada, więc mogę podsumować dwa ostatnie miesiące.

Październik to był typowy miesiąc do wdrożenia się w reżim treningowy, na początku regeneracja po Maratonie Warszawskim, więc i treningi były lżejsze oraz było ich mniej. Dopiero w drugiej połowie miesiąca zrobiłem 3-4 mocniejsze treningi, które pokazały, że jeszcze coś z tego może być. Pierwszy szybszy bieg na 5km wyszedł zarówno słabo jak i dobrze. Słabo bo nie dawał mi większych szans na zrobienie "życiówki" podczas Biegu Niepodległości na 10km, a dobrze bo dawno tak szybko nie biegałem. Kilka dni później na treningu pobiegłem tylko ok.2min gorzej od najlepszego mojego wyniku na 10km, co pozwoliło mi trochę optymistyczniej spojrzeć w przyszłość.

Listopad rozpocząłem od poprawienia czasu na 10km (o 5s, ale zawsze). Reszta miesiąca to już praca - budowanie fundamentów pod starty na wiosnę. Jest już dużo więcej szybszego biegania. Chociaż tutaj muszę dodać, że biegam w I zakresie o 30s szybciej niż to było w październiku. Wpływ na to ma również moja waga (bieganie plus zmiana diety), pozbyłem się już ponad 10 zbędnych kilogramów, a jeszcze trochę przede mną. Zaczynam bardzo odczuwać ten ubytek, a także widzieć po ubraniach. Doszło także sporo ćwiczeń, do których wcześniej nie miałem aż takiego zapału, a teraz bez problemu znajduję na to czas. Czuję co zaniedbałem w treningach do października i powoli trzeba to wszystko odbudować.

Cele na wiosnę są dwa - życiówki na dystansie półmaratonu (Półmaraton Warszawski) oraz 10km (nie podjąłem jeszcze decyzji gdzie to będzie). Przede mną jeszcze sporo pracy, gdzieś w głowie klaruje się mniej więcej wynik jaki bym chciał osiągnąć na obu tych dystansach ale na razie nie chcę o tym mówić, trzeba się skupić na pracy i stopniowo poprawiać wszystkie elementy układanki, tak aby na wiosnę móc powiedzieć: "melduję wykonanie zadania" :)


Na koniec trochę liczb:

Październik
202,5 km
śr. 11,22 km na trening
śr. tempo 5:38/km
czas spędzony na treningach: 19h:24m:54s
spalonych kalorii 20775 kcal

Listopad

240 km
śr. 11,4 km na trening
śr. 5:13/km
czas spędzony na treningach: 20h:46m:37s
spalonych kalorii 23245 kcal

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ursus Biega - wygraj pakiet startowy

Wraz z organizatorami biegu "Ursus Biega" mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie, gdzie zwycięzca otrzyma pakiet startowy na tegoroczną edycją imprezy. 24 kwietnia o godz. 13:00 startuję w 33 Biegu Ulicznym Memoriał Winanda Osińskiego w Szczecinku (10km). Waszym zadaniem będzie wytypowanie czasu jaki osiągnę na mecie.  Wygrywa osoba, która poda w komentarzu pod postem na Facebooku   wynik najbliższy prawdy. Czas na wpisywanie swoich typów macie do startu biegu (24/04/2016 godz.13:00). Powodzenia :) ściągawka: życiówka z zawodów na 10km - 45:50 (Bieg Niepodległości 2015) pierwsze 10km podczas 11.PZU Półmaratonu Warszawskiego - 42:32 10km pokonane ma treningu "steady run" - 42:16 trasa 33 Bieg Uliczny Memoriał Winanda Osińskiego profil trasy

Dlaczego biegam, a nie chudnę? TOP 10 powodów, przez które waga stoi w miejscu (albo rośnie!)

 To jedna z najczęstszych frustracji nowych biegaczy: „Biegam trzy razy w tygodniu, pot leje się strumieniami, a waga ani drgnie! Co robię źle?” Jeśli to brzmi znajomo — spokojnie, nie jesteś wyjątkiem. Prawda jest taka, że bieganie samo w sobie nie gwarantuje odchudzania , a niektóre nawyki mogą wręcz sabotować Twoje wysiłki, nawet jeśli regularnie wychodzisz na trening. Ten wpis szczegółowo wyjaśnia 10 najczęstszych powodów, przez które biegacze nie chudną , oraz dokładnie pokazuje, co robić, by zmienić ten stan rzeczy. 1. Jesz więcej, bo „zasłużyłeś po treningu” To absolutnie najczęstszy powód. Po biegu czujesz, że możesz pozwolić sobie na: pizzę, słodycze, piwo, fast food, porcję „trochę większą niż zwykle”. Psychologia tego zjawiska jest prosta: Robisz coś wymagającego → czujesz się super → nagradzasz się jedzeniem. Niestety, to zabija efekty. Przykład: Spalasz 400–500 kcal podczas 5 km. Pizza lub baton to 600–1000 kcal. Bilans wychodzi… dodatni....