Przejdź do głównej zawartości

10 rzeczy, które chciałbym wiedzieć, zanim zacząłem biegać

Gdy zaczynałem biegać, robiłem to kompletnie intuicyjnie.

Trochę na czuja, trochę „bo wszyscy biegają”, trochę żeby udowodnić sobie, że dam radę.
Z perspektywy czasu wiem, że wiele rzeczy zrobiłbym inaczej — i może uniknąłbym kilku błędów, kontuzji i miesięcy frustracji.

Gdybym miał cofnąć się do swojego pierwszego treningu, powiedziałbym sobie dokładnie to:

1. Biegaj wolniej, niż myślisz że powinieneś

Bieganie to nie sprint.
Tempo konwersacyjne (takie, przy którym możesz mówić) to złoto początkującego. Wolny bieg buduje bazę — szybkość przyjdzie później.

2. Buty mają znaczenie

Nie potrzebujesz najdroższych, ale potrzebujesz biegowych.
Trampki z marketu to prosta droga do bólu kolan.

3. Przerwa to też trening

Regeneracja jest tak samo ważna jak bieganie.
Gdy zaczynałem, chciałem biegać codziennie — dziś wiem, że to był najkrótszy możliwy sposób na przeciążenia.

4. Każdy ma gorsze dni — i to normalne

Czasem biegnie się jak rakieta, a czasem jakby ktoś nalał cementu do nóg.
Wtedy nie wolno się zniechęcać — to część procesu.

5. Nie bój się marszu

Marsz to nie porażka.
To część treningu, szczególnie na początku. Dzięki marszom szybciej nabierzesz wytrzymałości niż próbując biec za wszelką cenę.

6. Jedzenie i picie robią różnicę

Trening na głodnego albo odwodnionego organizmu kończy się zawsze tak samo: źle.
Lekki posiłek + nawodnienie = dużo lepszy bieg.

7. Zapisuj swoje treningi

Nawet w najprostszej aplikacji.
Dzięki temu widzisz progres — a progres motywuje bardziej niż cokolwiek innego.

8. Nie porównuj się z innymi

Każdy zaczynał od zera.
Patrz na swoje wyniki sprzed miesiąca, nie na tempo znajomych.

9. Ból to sygnał, a nie wyzwanie

Zignorowałem kilka sygnałów i długo to później odchorowałem.
Lepiej zrobić 3 dni przerwy niż 3 miesiące przerwy.

10. Najważniejsze w bieganiu nie są nogi — tylko głowa

Motywacja, konsekwencja i cierpliwość są kluczowe.
Twój organizm potrafi dużo więcej, niż Ci się wydaje — musisz mu tylko dać czas.

Podsumowanie

Bieganie to prosta aktywność, ale pełna pułapek dla początkujących.
Gdybym znał te 10 rzeczy od początku, moja droga byłaby krótsza, łatwiejsza i znacznie przyjemniejsza. Jeśli jesteś na starcie — masz przewagę. Możesz wykorzystać tę wiedzę i zacząć mądrzej, niż zrobiłem to ja.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ursus Biega - wygraj pakiet startowy

Wraz z organizatorami biegu "Ursus Biega" mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie, gdzie zwycięzca otrzyma pakiet startowy na tegoroczną edycją imprezy. 24 kwietnia o godz. 13:00 startuję w 33 Biegu Ulicznym Memoriał Winanda Osińskiego w Szczecinku (10km). Waszym zadaniem będzie wytypowanie czasu jaki osiągnę na mecie.  Wygrywa osoba, która poda w komentarzu pod postem na Facebooku   wynik najbliższy prawdy. Czas na wpisywanie swoich typów macie do startu biegu (24/04/2016 godz.13:00). Powodzenia :) ściągawka: życiówka z zawodów na 10km - 45:50 (Bieg Niepodległości 2015) pierwsze 10km podczas 11.PZU Półmaratonu Warszawskiego - 42:32 10km pokonane ma treningu "steady run" - 42:16 trasa 33 Bieg Uliczny Memoriał Winanda Osińskiego profil trasy

Dlaczego biegam, a nie chudnę? TOP 10 powodów, przez które waga stoi w miejscu (albo rośnie!)

 To jedna z najczęstszych frustracji nowych biegaczy: „Biegam trzy razy w tygodniu, pot leje się strumieniami, a waga ani drgnie! Co robię źle?” Jeśli to brzmi znajomo — spokojnie, nie jesteś wyjątkiem. Prawda jest taka, że bieganie samo w sobie nie gwarantuje odchudzania , a niektóre nawyki mogą wręcz sabotować Twoje wysiłki, nawet jeśli regularnie wychodzisz na trening. Ten wpis szczegółowo wyjaśnia 10 najczęstszych powodów, przez które biegacze nie chudną , oraz dokładnie pokazuje, co robić, by zmienić ten stan rzeczy. 1. Jesz więcej, bo „zasłużyłeś po treningu” To absolutnie najczęstszy powód. Po biegu czujesz, że możesz pozwolić sobie na: pizzę, słodycze, piwo, fast food, porcję „trochę większą niż zwykle”. Psychologia tego zjawiska jest prosta: Robisz coś wymagającego → czujesz się super → nagradzasz się jedzeniem. Niestety, to zabija efekty. Przykład: Spalasz 400–500 kcal podczas 5 km. Pizza lub baton to 600–1000 kcal. Bilans wychodzi… dodatni....