Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Slow jogging"

Kilka dni temu przeczytałem książkę "Slow Jogging. Japoński sposób na bieganie, zdrowie i życie" autorstwa Hiroaki Tanaki i Magdaleny Jackowskiej - Wydawnictwo Galaktyka. Powiem szczerze, że bardzo sceptycznie podchodzę do tego typu rzeczy, ale po przeczytaniu książki mam wielką ochotę spróbować tego wszystkiego o czym piszą autorzy. Książka ma 60 stron, więc przeczytanie jej nie zajmie wielu godzin, dlatego też bardzo polecam tą lekturę. Czasami warto się zwolnić i spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. I tak właśnie dziś próbowałem pobiec przez chwilę w tempie "niko niko" na przebudzenie i wiem, że od czasu do czasu będę do tego wracał. Niemniej jednak tą metodę biegania bardzo polecałbym wszystkim rozpoczynającym przygodę z bieganiem. Ma ono sprawiać przyjemność, a nie mamy od razu katować się treningami, które robią osoby biegające już dłuższy czas. Gdybyście mieli dokładne pytania odnośnie slow joggingu to możecie w tej sprawie pisać Mateusz Jasiński...

Bieg na Kasprowy

Bieg na Kasprowy - główny cel wypadu do Zakopanego, debiut w biegach górskich Pierwsze kilometry do Kuźnic to spokojny bieg, lekko ponad 6min/km. Biegłem do ok. 2,5km, później był już marszobieg. Czułem w nogach, że mogę biec dalej ale grozi to całkowitym brakiem sił w granicach 6-7km, starałem się zaoszczędzić maksymalnie dużo sił na ostatnie ok. 3,5km, czyli odcinek od stacjo przesiadkowej kolejki na Kasprowy. Na ten punkt dotarłem po lekko ponad 43min i tu zaczęła się walka ze swoim organizmem. Nie pamiętam kiedy tak piekły mnie czworogłowe. Momentami zwalniałem maksymalnie, ale starałem się nie zatrzymywać. Niestety zaczęły pojawiać się momenty, gdy już musiałem to zrobić. Tempo siadało proporcjonalnie do wysokości na jakiej się się znajdowałem. Od pewnego momentu biegliśmy, a dokładnie mówiąc wchodziliśmy w chmurach, króre przykrywały szczyt. Im było wyżej, tym było chłodniej, a ja w krótkim rękawku, więc trzeba było się ruszać, dlatego przerwy były bardzo krótkie. Szybki odpoczy...

I PZU Cracovia Półmaraton Królewski

Wyjazd do Krakowa początkowo miał być rekreacyjny i bieg jako zając, niestety plany się zmieniły i już wiedziałem, że biegnę sam. W między czasie wyszedł mi w sobotę pierwszy wyjazd na cmentarz przed świętami. Pobudka po 3 rano i ponad 300km dały się odczuć. O 23:45 wsiadałem i o 4:40 w niedzielę miałem być w Krakowie. Dzięki zmianie czasu mieliśmy jeszcze godzinny postój w Kielcach, aby wyrównać godziny podróży (bus jechał dalej do Zakopanego). Ok. 5 rano byłem w Krakowie, przywitała mnie mgła, którą widzieliście na fotkach. Spacer po rynku, trasa już przygotowana, pracownicy obsługi powoli pojawiali się na rynku i kończyli przygotowania do biegu. Darmowa kawa na pobudzenie w McDonaldzie na Dworcu razem z bezdomnymi (czyt. mieszkańcami dworca), a później druga kawa i tosty na śniadanie już na Szewskiej. Następnie udałem się na stadion Wisły Kraków odebrać pakiet. Zostałem już tam na dłuższą chwilę, przebrałem się w strój do biegu i na niecałą godzinę złożyłem rzeczy w depozycie i ud...

"Płynę, jadę, biegnę"

cytat, który ostatnio zamieściłem na fan page'u pochodził z biografii braci Browlee - Alistair Brownlee i Jonathan Brownlee - brytyjskich trithlonistów, czołówka światowa. od ponad roku myślę o starcie w triathlonie i po przeczytaniu tej książki myślę o tym jeszcze intensywniej. wspaniała historia dwóch najlepszych brytyjskich triathlonistów ze ścisłej światowej czołówki opowieść w książce pokazuje, że je to dwójka zupełnie normalnych ludzi z pewną obsesją. Obsesją, którą jest triathlon, bez którego żaden z nich sądzę nie potrafiłbym normalnie żyć można dowiedzieć się o samym triathlonie, o ich dzieciństwie, jak doszli do tego co jest w chwili obecnej. Jeden z nich, Al jest mistrzem olimpijskim z Londynu, a jego brat Jony brązowym medalistą, gdzie rozdzielił ich najgroźniejszy rywal, hiszpan Javier Gomes. Obaj również przekazują wskazówki dla początkujących. gorąco polecam wszystkim fanom triathlonu, ale nie tylko, może po przeczytaniu pojawi się gdzieś w Waszych głowach, aby ...

to już 2 lata za mną

równo 2 lata temu, tj. 7/11/2012 wyszedłem po raz pierwszy pobiegać, zrobiłem wtedy 3,33km i normalnie myślałem, że padnę - pamiętam to bardzo dobrze. przez te dwa lata, według danych z Endomondo Sports Tracker przebiegłem łącznie 3464,63km (w pierwszym roku 1697,27km, a w drugim 1767,36km). kilometrów na pewno było więcej, gdyż nie wszystko wrzucałem na endo, a dwa - byłoby więcej gdyby nie kontuzje w tym roku i jak widać, bardzo mały kilometraż w okresach marzec-maj i wrzesień-listopad od jutra startujemy z 3 rokiem oby zdrowie dopisywało

Berlin Marathon 2014 - WORLD RECORD - 02:02:57 Dennis Kimetto

36. PZU Maraton Warszawski - STANKO SVITLANA z czasem 02:33:04

36. PZU Maraton Warszawski - finish - KIPCHIRCHIR VICTOR

36. PZU Maraton Warszawski - start

Polska vs. Brazylia 3:1 - Finał Mistrzostw Świata w siatkówce 2014 - pił...