Mamy już koniec listopada, więc mogę podsumować dwa ostatnie miesiące. Październik to był typowy miesiąc do wdrożenia się w reżim treningowy, na początku regeneracja po Maratonie Warszawskim, więc i treningi były lżejsze oraz było ich mniej. Dopiero w drugiej połowie miesiąca zrobiłem 3-4 mocniejsze treningi, które pokazały, że jeszcze coś z tego może być. Pierwszy szybszy bieg na 5km wyszedł zarówno słabo jak i dobrze. Słabo bo nie dawał mi większych szans na zrobienie "życiówki" podczas Biegu Niepodległości na 10km, a dobrze bo dawno tak szybko nie biegałem. Kilka dni później na treningu pobiegłem tylko ok.2min gorzej od najlepszego mojego wyniku na 10km, co pozwoliło mi trochę optymistyczniej spojrzeć w przyszłość. Listopad rozpocząłem od poprawienia czasu na 10km (o 5s, ale zawsze). Reszta miesiąca to już praca - budowanie fundamentów pod starty na wiosnę. Jest już dużo więcej szybszego biegania. Chociaż tutaj muszę dodać, że biegam w I zakresie o 30s szybciej niż to ...